sobota, 13 maja 2017

Rozdział 2

                               Zapiekanka z księżniczki

-Dość!- wrzasnęła Zira, siadając na pobliskim kamieniu.- Znacie zasady! Jeśli nadal będziecie tak się drzeć, za chwilę cała Lwia Ziemia dowie się o naszych planach!
-To my mamy jakieś plany?- spytał Nuka, z niedowierzaniem spoglądając na lwicę. W jej oczach dało się zauważyć szaleństwo oraz próbę samokontroli, która i tak nie szła po jej myśli. Trzasnęła łapą w ziemię, a jej grudki pokryły siedzących nieopodal członków stada. Miała już w jakiś sposób ukarać syna, kiedy oczywiście ja, tak, ten przystojny, wlazłem jej w paradę.
-Pani matko- zwiesiłem łeb z nadzieją, że uzna to jako akt pokory.- Owe krzyki są tylko moją winą. Nuka, Vitani, ani nawet nasz wybraniec, nie mają z tym nic wspólnego...
-No oczywiście, że nie!- wtrącił się Kovu.- Przecież jeszcze chwilę temu, śmiałeś się z przyszłego króla...- wyszczerzył zęby. 
Naprawdę? O przodkowie... Naprawdę? Czy ze wszystkich członków stada, musiał odezwać się akurat on?! Rozumiem, może być zazdrosny o wygląd, ponieważ skromnie powiem, że jestem od niego o niebo przystojniejszy, ale to chyba nie powód, aby mnie wkopywać przed Zirą! Może tego nie okazuję, bo wyzbyłem się osłabiających uczuć, ale najbardziej na świecie, zależy mi na tym brązowym futrzaku. Dbam o jego przyszłość, jak każdy pragnę aby zasiadł na tronie, pomagam mu... A on tak mi odpłaca?! Donoszeniem na mnie do matki?!
-Co zrobił?!- wściekła się Zira. Zmierzyła mnie wzrokiem, zataczając koła nad niewielkim mrowiskiem.
-On obraził me imię...- Kovu zaśmiał się.
-Zapamiętaj Lukeyan- zwróciła się do mnie.- Nikt, ale to nikt, nie ma prawa wyśmiewać się z mojego syna, a twojego przyszłego króla!
-Kiedy ja...
-Zamilcz! Nie mam czasu na użeranie się z nieporadnymi członkami stada! Co by powiedziała twoja matka? Zastanawiałeś się kiedyś nad tym, Luke?
-Znałaś ją?- spytałem z nadzieją, wytrzeszczając oczy. Zostawiła mnie, kiedy byłem jeszcze małym lwiątkiem... Nie znałem jej... Byłem zbyt młody, aby cokolwiek pamiętać...
-Cisza! Chyba nie prosiłam cię o odpowiedź... Czyż nie?
-Tak pani matko...
-Dobrze... Bardzo dobrze!- lwica uśmiechnęła się, zwracając się do stada.- Jak wiecie, Kovu jest już dorosłym i silnym lwem... Jak Skaza! Ma też świadomość tego, co musi czynić... Musimy jednak mieć jeszcze plan... mój plan...- zamyśliła się.- Zastanawiałam się nad wykorzystaniem kraterów z siedziby Skazy, jednak nie mam bladego pojęcia, co można by z nimi zrobić...
                                                               KLIK
Zgadniecie, kto jest tym przystojnym lwem powyżej? Tak! Jesteście bezbłędni! To właśnie ja!

Ech... To właśnie jest jedna z genialnych taktyk Ziry! Ona podrzuca motyw przewodni, ty się głów aby coś z tego wymyślić! Mało tego! To coś, musi jeszcze przypaść jej do gustu, który jest... dziwny? Rozumiem, że na świecie są różne gusta i guściki, które szanuję i toleruję... Ale to co Zira ma we łbie, to już lekka przesada! 
-Może by tak... Przerobić księżniczkę na zapiekankę!- krzyknął uradowany Nuka.
Ten to jest dopiero niezły model! W jego głowie aż roi się od fantastycznych pomysłów, które matka zwyczajnie olewa... Ciągle ten Kovu i Kovu... Nie dziwię się, dlaczego to aż tak bardzo denerwuje Nukę...
-Usmażmy ją!- wrzasnąłem jak poparzony.- Nuka ma rację, wykorzystując ogień znajdujący się w kraterach, możemy zapędzić Kiarę w pułapkę!
-Matko... Po prostu ją ugotujmy.- Kovu spojrzał się z kpiącym uśmiechem w moją stronę.- Wykorzystamy do tego ogień znajdujący się w kraterach!
-Bracie... braciszku... kochany... Ty lwie z opóźnionym zapłonem! Lukeyan przed chwilą powiedział to samo!
-Nie Vit... Ja zaprezentowałem matce swój genialny plan!
 Doprawdy, nie wiem czy na świecie istnieje równie popaprany lew... Oczywiście! Przecież najlepiej i najwygodniej jest wszystko od kogoś ściągnąć! Naprawdę, już z daleka widać, że to syneczek Ziry...
-Cicho siedź Vitani!- lwica skrzywiła się.- Widzicie wszyscy?- Zira zwróciła się do stada.- Kovu jest sprytny jak Skaza! Sam wymyślił doskonały plan!
Oczywiście wszyscy, jak posłuszne likaony zaczęli ryczeć, aby przypadkiem nie zdenerwować naszej pani przywódcy...
  Stado rozeszło się we wszystkie strony. Po części przez to, że najzwyczajniej nie wytrzymałoby paplaniny Ziry, a po części, że wszystkim zwiędłyby uszy od przechwałek Kovu.
-Słyszeliście?- do jaskini wkroczył uradowany Nuka.
-Co? Twój brat skoczył ze skały?- powiedziałem sarkastycznie.
-Nie, jeszcze nie- zaśmiał się.- Matka już przydzieliła zadania. We trójkę- spojrzał na znudzoną Vit.- Mamy iść do dawnej siedziby Skazy, aby zabrać trochę ognia. Kiedy Kiara rozpocznie polowanie, podpalimy trawę. Ta prawdopodobnie padnie ze zmęczenia, a...
-A wtedy zjawi się objęty blaskiem chwały wybraniec Kovu, ratując ją z opresji- uśmiechnąłem się.




8 komentarzy:

  1. Bardzo... apetyczny tytuł rozdziału, aź się zrobiłam głodna :) *mała przerwa na kanapkę z pomidorem*
    Ech, ta Zira. Zwala całą robotę, umysłowa i nie tylko, na innych, a sama to co, niełaska trochę pomyśleć? Plan Kovu - a raczej Lukeyana Skromnego i Nuki Nieocenianego - zaiste genialny w swej prostocie, co mogloby pójść nie tak? No, znając naszych kochanych Złoziemców, to praktycznie wszystko, ale o tym ćśśs c:
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, tytuł może pobudzać kubki smakowe :)

      Usuń
  2. Fajny rozdział i oczywiście,czekam na next.Lubię coraz bardziej Lukeyana.Kovu mnie natomiast irytuję.Ciekawi mnie także,ta matka Luke.Coś czuję,że kryję się coś za jej "śmiercią" zaginięciem" czym kolwiek z resztą.
    *pozdrawiam*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogę powiedzieć, że dobrze myślisz :) Lukeyan nie zna swojej przeszłości. Będzie ją poznawał w następnych rozdziałach.

      Usuń
  3. Ach, ten Kovu XD Nie dość, że wsypał naszego (jakże zabójczo przystojnego :D) Lukeyana, to jeszcze przywłaszcza sobie plany braci. Ziro, Ziro... chyba przeoczyłaś moment, w którym rozpieściłaś najmłodszego syna.
    Najbardziej zainteresowała mnie matka Lukeyana :D Kim była? Czy Zira naprawdę ją znała? No i najważniejsze - dlaczego porzuciła Lukeyana na pastwę losu? Czy to dlatego, że nie miała innego wyboru?... Ajajaj, nie mogę się doczekać, aż poznam odpowiedzi c:
    Pozdrawiam i czekam na next :D ~ Kräva

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Zira powinna odświeżyć sobie pamięć. Kovu stał się bardzo rozpieszczony.

      Usuń
  4. Świetny rozdział! Bardzo podoba mi się Twój styl pisania - naprawdę miło się czyta. ♥

    A wracając do rozdziału - zaczynam coraz bardziej lubić głównego bohatera. Zainteresowała mnie też matka Lukeyana. Kim była i dlaczego porzuciła syna?

    Z niecierpliwością czekam na next. ;)

    OdpowiedzUsuń