wtorek, 25 lipca 2017

Rozdział 4

                                                                   Ucieczka i lwi pazur
  Biegłem cały czas, robiąc się coraz bardziej zmęczony. Co jak co, ale podróż w krainie ognia i sadzy nie była moim szczytem marzeń. Cały czas nie spuszczałem z oczu księżniczki. Biegłem tuż przy niej, prowadząc przez labirynt zwany "sawanną" musiałem być pewien, że wpadnie w zastawioną pułapkę. O dalszą część planu niech martwi się ten wybraniec, Kovu. W końcu to w jego interesie jest pokonanie Simby. Tylko nurtowało mnie jedno pytanie... Co Zira planowała zrobić z pozostałymi członkami stada? Bo jakoś wątpię, że ci ochoczo dołączyliby do (według ich) "strony zła". Domyśliłem się, że moja przyszywana matka wybierze rozwiązanie, które raczej ich nie zadowoli. Ale co z Kiarą? Kovu w końcu dostał zadanie, aby za jej pośrednictwem zbliżyć się do Simby... A co potem? Skończy jak reszta? Skromny pomysł Ziry, pewnie nie przewidział dla niej miejsca... Jednak można by odmienić serce księżniczki i stworzyć z niej istne narzędzie tortur... Bo przecież może przejść na naszą stronę, jako silny sprzymierzeniec... Zerwałem się niczym spłoszony ptak, przyśpieszając jeszcze bardziej. Wsławiając się przemianą księżniczki, może awansowałbym jakoś społecznie- potrząsnąłem głową, zagradzając Kiarze drogę. Duszący dym dał się we znaki, bowiem księżniczka myślała, że należę do jej halucynacji. I bardzo dobrze. Lepiej dla mnie, że nie wie z kim ma do czynienia. 
-Tędy!- wrzasnąłem popychając lwicę.
-Kim, kim ty jesteś?- zapytała lekko kaszląc.
-Kimś, kogo znasz- uśmiechnąłem się spod sterty błota, która widniała na moim nosie. 
-Ty nie istniejesz...- zatoczyła się.
-Tak, jestem tylko wytworem twojej wyobraźni- zaśmiałem się. 
 Naprawdę? Wytwór wyobraźni? Lukeyan, tylko na to cię stać?! Rozmawiasz z lwicą a nie chorą psychicznie hieną!
-Więc, po co tu jesteś?
-Aby cię pilnować.
-Ale po co?
-Jak to?
-Normalnie. Biegnij przed siebie, kieruj się na tamtą skałę- wskazałem łapą.
-Ale, płomienie tam dojdą...
-Zjawi się pomoc, zaufaj mi.
-Ale ja cię nie znam- westchnęła, zataczając się w tył.
-To i lepiej- uciąłem. 
-Dlaczego?
-Bo jestem zły- uśmiechnąłem się szyderczo. 
 Ta tylko odpowiedziała niemym spojrzeniem, cofając się zdezorientowanie. Rozmowa z nią przypominała trochę konwersację z małym lwiątkiem, które dopiero co poznaje świat. Ech... Dlaczego mam wrażenie, że to ja dostałem najtrudniejszą robotę?
-Ty, nie jesteś zły...
-Co?- potrząsnąłem trochę zdziwiony głową.
-W końcu mi pomagasz...


Na szczęście tylko o to jej chodziło. Przez chwilę przestraszyłem się, że zwaliłem swoją działkę, a księżniczka domyśliła się, że tak naprawdę działam na jej niekorzyść. Prędzej spodziewałem się tekstu typu "ty nie jesteś zły... jesteś koszmarny". Jednak Kiara na szczęście niczego się nie domyśliła... Teraz, niestety muszę to powiedzieć, ale cała nadzieja w Kovu. Jeśli ten wypłosz nawali, może się pożegnać z tronem. Moim życiowym celem jest posadzenie tego wypłosza właśnie na nim... ale dlaczego Skaza wybrał akurat niego? Przecież nawet nie był jego synem... Dlaczego nie namaścił Nuki? W końcu tylko on z "wielkiej trójki" jest jego dzieckiem... Prawowitym władcą tronu! Odprowadziłem Kiarę wzrokiem, aż do momentu kiedy znalazła się na skale. Odwróciłem się, wracając na Złą Ziemię. W końcu musiałem jeszcze zdać relację... 
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
 Rozdział dedykuję Emilce Uru, która swoją obecnością motywuje mnie do dalszego działania.
Cóż, rozdział jest trochę krótki, ale myślę, że będzie miał co najmniej jeszcze jedną część, w której wszystko się wyjaśni. Co myślicie o zachowaniu Kiary? Jej postrzeganie Lukeyana jako anioła stróża było prawdziwe, czy może to jedynie efekt halucynacji? Czy Lukeyan faktycznie będzie chciał przeciągnąć Kiarę na stronę wyrzutków?

11 komentarzy:

  1. Fantastyczny rozdział i oczywiście,czekam na next.Zaciekawiłeś mnie tym rozdizałem,przyszła mi do głowy pewna teoria,co by było,gdyby Kiara i Luke byli razem.Myślę,że to możliwę,ale..wszystko się z czasem na pewno okaże.
    Lukeyan jak zawsze idealny,że tak powiem c:

    Dziękuję za dedykację i miłe słowa ^^ c:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja bardzo dziękuję. Swoją obecnością motywujesz mnie do dalszego działania. Po prostu dobrze jest wiedzieć, że ktoś to czyta :) Co do Luke'a... Wydaje mi się, że większość osób uważa, że bardziej pasuje do Vitani, bo jak to mówią: "Kto się czubi ten się lubi" chociaż twoja teoria co do niego i Kiary bardzo mnie zaciekawiła.

      Usuń
  2. Cudowny rozdział. Lukeyan był jak Lukeyan, taki Lukeyanowy.
    Ściągnąć Kiarę na stronę wyrzutków? Raczej się nie uda... Bo przecież jest Kovu, którego to ona odmieni.
    Pozdrawiam i czekam na next.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lukeyanowy Lukeyan? Na to jeszcze chyba nie wpadłam...
      Również pozdrawiam :)

      Usuń
  3. O kurczaki, tak krótko? XD Zaczynam czuć sympatię do Lukea, ten rozdział moim zdaniem wyszedł Ci najlepiej ze wszystkich dotychczasowych :3 Podobało mi się jego rozmowa z Kiarą (i to jego przerażenie gdy powiedziała "nie jesteś zły! XD ). Z tego co widzę, zmierzasz ku AU z Króla Lwa i już nie mogę się doczekać, jak dalej potoczą się wydarzenia z filmu przedstawione w Twojej wersji :3
    Pozdrawiam ~ Kräva

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję. Myślałam, że ten rozdział jako, że jest najkrótszy do najlepszych należał nie będzie... A tu taka niespodzianka!

      Usuń
  4. Dopiero teraz tutaj trafiłam. Rany, serio długo mnie nie było, a tyle nowych i fajnych blogów się narodziło w tym czasie xD
    Króciutki, ale fajny rozdział. Te przemyślanie Lukea i rozmowa z Kiarą...
    Jestem bardzo ciekawa jak przedstawisz wydarzenia z filmu. Jak będzie wyglądać Twoja wersja. ^^
    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam na ksiezniczkasarah.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za miłe słowa :) Oczywiście, już zaglądam.

      Usuń
  5. Wspaniały rozdział! :) Nie mogę doczekać się dalszego ciągu i jestem ciekawa jak przedstawisz kolejne wydarzenia z filmu. Kiara po stronie wyrzutków? :o To raczej się nie uda...

    Uwielbiam Lukeyana! :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń